Steven James Anderson, to wielokrotny mistrz zapasów organizacji WCW i WWE, jeden z najbardziej znanych i lubianych wrestlerów w historii tego sportu.
Już jako dzieciak oglądałem zmagania najsilniejszych ludzi świata, mniej więcej w tym czasie zadebiutował Steve, którego nazwano Stone Cold.
W tamtych czasach, to było coś nowego, ciekawego, wręcz zjawiskowego, a każdy chłopiec, chciał być współczesnym gladiatorem.
Obecnie wrestling nie jest już może aż tak bardzo ciekawy, ale popularność tego sportu nie maleje i nadal przyciąga niezliczone rzesze, spragnionych wrażeń fanów.
W 1993 roku zadebiutował jako aktor, występując gościnnie w serialu Nash Bridges.
Siłę fizyczną wykorzystywał głównie w ringu, natomiast wygląd zewnętrzny był i jest jego głównym atutem w przygodzie z filmem.
W 2005 roku wystąpił na dużym ekranie u boku żyjącej legendy jaką jest Burt Reynolds
i mega gwiazdy, czyli Adama Sandlera.
Za tą rolę został nawet nominowany do wyjątkowej nagrody, jaką jest Teen Choice.
Osobiście bardzo lubię tego łysego gościa ;)
Nie będę oceniał jego umiejętności aktorskich, ponieważ uważam, że w tym przypadku nie to jest najważniejsze.
W filmach prawie zawsze kreuje ten sam typ bohatera i wciela się w postać stereotypowego mięśniaka, ale trzeba przyznać, że robi to po prostu świetnie.
Dlaczego postanowiłem napisać o Austinie?
W ostatnim czasie miałem trochę wolnego i mogłem nadrobić filmowe zaległości.
Całkowicie przypadkowo natrafiłem na kilka tytułów z jego udziałem i moje ogólne wrażenie jest dosyć pozytywne.
Potępiony (2007)
Damage (2009)
Hunt to kill (2010)
Recoil (2011)
Tactical Force (2011)
Knockout (2011)
Postanowiłem o nim napisać, a co więcej zainspirowało mnie to do założenia nowego działu, którego właśnie dziś jest premiera.
Bardzo często nie wiemy, że oprócz gwiazd z czerwonego dywanu jest jeszcze wiele ciekawych postaci, o których warto wspomnieć, a może nawet zapamiętać.
Dobranoc ;)
PS.
W dwóch najnowszych filmach występuje w zacnym towarzystwie Stevena Seagala
i Dolpha Lundgrena, więc najprawdopodobniej też się z nimi zapoznam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz