wtorek, 7 sierpnia 2012

FILMowo # 4 # PROMETEUSZ (2012)


Od miesięcy jedna z głównych, amerykańskich wytwórni filmowych, zapowiadała Prometeusza jako arcydzieło dekady, a przynajmniej wydarzenie roku.

Media na długo przed premierą przewidywały reakcję publiczności, zakładając oczywiście tylko optymistyczny scenariusz.

A jak jest faktycznie? 

W tym momencie zbliżamy się do chwili, gdy szczerze Wam wyznam co sądzę o najnowszej produkcji Scotta,...



..., a więc według mnie, to on najnormalniej w świecie przekombinował!

Osobiście bardzo lubię klimaty science fiction, dlatego chciałem zobaczyć tą rozreklamowaną produkcję na dużym ekranie, nie czekając na inne formy przekazu ;)

Wchodząc na salę kinową byłem bardzo podekscytowany.
No bo przecież za chwilę, miałem doświadczyć spotkania trzeciego stopnia... 
...z najmłodszym dzieckiem, jednego z moich ulubionych reżyserów.
Poza tym miała to być wersja w 3D, a że mam fioła na punkcie efektów wizualnych, to na samą myśl o tym co za chwilę zobaczę... <cenzura> ;)

Tak czy inaczej założyłem okulary, rozsiadłem się wygodnie w fotelu i zajadając popcorn, cierpliwie czekałem na film...
Na marginesie muszę stwierdzić, że reklamy wyświetlane w kinach są coraz dłuuuuuższe.


W końcu się zaczęło ;)


Szczerze mówiąc, to przed nazwaniem tego filmu kiczem, powstrzymuje mnie fakt, że miałem okazję obejrzeć go w 3D, co sprawiło, że dosłownie zyskał w moich oczach.
Co do fabuły, to choć pomysł na wyjaśnienie naszego stworzenia jest dość oryginalny, to już forma w jaką ukształtował ją reżyser, jest ... dosyć pokręcona.

Jakiś czas temu napisałem, że jeśli w filmie jest taka obsada, jak w tym przypadku, to jest on po prostu skazany na wszelki sukces.
Szczerze mówiąc, to teoretycznie nadal tak uważam, więc albo nie mam bladego pojęcia o tym co piszę, albo w tym przypadku przeceniłem umiejętności aktorskie, co niektórych.

Najbardziej zawiodłem się na Charlize.
Nie chcę nikomu zabierać "przyjemności" z oglądania filmu, więc napiszę tylko, że ta pani ma bardzo duże predyspozycje do zagrania głównej roli, w kolejnej części Terminatora ;)

Noomi Rapace to bardzo zdolna aktorka, co udowodniła wcielając się w Lisbeth Salander. Jednak chyba przypadku Shaw, zabrakło jej wyobraźni, choć trzeba przyznać, że w scenie operacji robiła co mogła?!

Nie wiem jakie były wytyczne co do postaci, w którą wcielił się Fassbender, ale odniosłem wrażenie, że to on miał najwięcej do powiedzenia. 
I dzięki temu nie napiszę złego słowa na jego temat.

Na koniec zostawiłem postać, która według mnie jest prawdziwym i tak naprawdę jedynym, pozytywnym bohaterem tego filmu, a chodzi mi oczywiście o Janka, naszego czarnoskórego, kosmicznego rodaka ;)
Idris Elba znany mi do tej pory z takich produkcji jak Takers czy The Losers, bardzo przypadł mi do gustu i nie tylko dlatego, że w filmie nosi bardzo oryginalne imię.
Według mnie tylko on wypadł naturalnie, dzięki czemu nie da się go nie lubić.


Podsumowując, to jestem trochę rozczarowany tym, co według wielu miało być filmem wszech czasów, ale mimo wszystko nie żałuję, że poświęciłem na ten cel tak cenny czas 
i jeszcze cenniejsze złotówki.
Każdy szanujący się kinomaniak powinien obejrzeć ten film, choćby tylko dlatego, żeby z pełną świadomością opowiedzieć się po którejś ze stron.

Zapraszam ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz