... - coroczne święto zakochanych przypadające na dzień 14-tego lutego.
Zwyczajem w tym dniu jest ogólnie przyjęte wyznawanie miłości tej jedynej, temu jedynemu, przynajmniej na daną chwilę ;)
Kiedyś formą wyrazu były przede wszystkim listy (wiecie o czym mówię ->
kartka, długopis, wena, koperta, znaczek, spacer do skrzynki), a teraz?
Osoby w wieku naszych rodziców, a tym bardziej dziadków kręcą głowami na same wspomnienie o smsach, mailach, komunikatorach, itp.
Twierdzą, że nic tak nie odda uczuć i nic nie będzie tak autentyczne jak własnoręcznie napisany list, tym bardziej miłosny.
Oczywiście możemy tu mówić o różnicy pokoleń i innym podejściu do pewnych spraw,
ale czym jestem starszy, tym bardziej się z nimi zgadzam.
Te wszystkie otaczające nas nowinki techniczne, które osobiście bardzo lubię, mają nam przede wszystkim ułatwiać życie, a zgodzicie się chyba ze mną, że sformułowanie
"łatwa miłość" nie brzmi zbyt dobrze ;)
W wyznawaniu uczuć trzeba być przede wszystkim szczerym i wiarygodnym, a gdy towarzyszy temu jeszcze wyobraźnia, to raczej sukces murowany.
W przeszłości niejednokrotnie byłem w roli tego zakochanego i odtrąconego, a gdy teraz o tym myślę dochodzę do wniosku, że to nigdy nie było prawdziwe, że chciałem na siłę być szczęśliwy, że po prostu nie byłem sobą.
Uważam, że każdy człowiek wcześniej czy później spotka miłość swego życia, pytanie tylko czy wystarczy mu odwagi, na bycie autentycznym.
Mi wystarczyło, dlatego ogłaszam wszem i wobec, że jestem jednym z przedstawicieli płci nazywanej brzydką, który kocha i jest kochany ;)
Tym miłym akcentem kończę swój post i wracam do żony, aby po raz kolejny w dniu dzisiejszym spojrzeć jej w oczy i ...
Och, jaki ja jestem romantyczny ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz