wtorek, 17 lipca 2012

WcZoRaJ

..., już wtorek czy dopiero? 
Biorąc pod uwagę fakt, że prawie każdy statystyczny Polak lubi, a doszły mnie też słuchy, że nawet kocha swoją pracę, to chyba już? 
Z tego miejsca chciałbym serdecznie pozdrowić swojego pracodawcę!

Cofnijmy się w czasie...
Nigdy nie wierzyłem w przesądy, choć bywają chwile, że człowiek zachowuje się inaczej, niż myślał, że powinien. Tak czy inaczej mam nadzieję, że nie prawdziwe jest powiedzenie: "...jaki poniedziałek, taki cały tydzień".

Wstając z łóżka było jeszcze wszystko ok, pomijając oczywiście fakt, że 5 rano jest najwłaściwszą porą do rozpoczęcia dnia ;) 


Standardowa procedura...
-> łazienka, tzn. wszelkiego rodzaju zabiegi orzeźwiająco-pielęgnacyjne, 
-> garderoba (ok, ten etap opisu ominę, przecież jestem prawdziwym mężczyzną ;p), 
-> kuchnia, a dokładniej spakowanie pierwszego i drugiego śniadania, ponieważ mój nad wyraz delikatny żołądek, nie toleruje spożywania posiłków o tak wczesnej porze,
-> patrol, tzn. obejście "gospodarstwa", otwieranie/ zamykanie okien, odsuwanie rolet i wiele mniej lub bardziej potrzebnych czynności,
-> romantyzm, 
...najczęściej o tej porze moja żona jest jeszcze w domu, więc zachowując się najciszej jak potrafię, całuję ją w policzek zarazem na dzień dobry, jak i na do zobaczenia 
(jeśli oczywiście pozycja w której się akurat znajduje mi na to pozwala), 
...niestety dosyć często daje o sobie znać mój wrodzony spryt, wtedy niestety budzę swoją żonę, albo trzaśnięciem drzwiami, albo upuszczeniem czegoś, co oczywiście wydaje bardzo donośny dźwięk, i wtedy moje przywitanie z kochaną żoną wygląda troszeczkę inaczej ;)


Cały wczorajszy dzień miały objawy jak po uderzeniu tępym narzędziem w tył głowy, przynajmniej tak, to sobie wyobrażam.
Nie mogłem się na niczym skupić, wszystko mnie bolało i zarazem nic nie czułem, po porostu niezły odlot.
Jak by tego było mało, to na koniec dnia zarwałem łóżko... 
I żeby, to jeszcze w sytuacji, w której bardzo lubię się znajdować ;), ale ja po prostu, najzwyczajniej w świecie na nim usiadłem!  
Żeby było jasne, to moja waga nieznacznie odbiega od standardów w UE i dlatego uważam, że konstrukcja mego "wypoczynku" jest delikatnie ujmując do DU..!

Dobrze, że w młodości lubiłem oglądać MacGywera, ponieważ teraz przy pomocy drutu, młotka i kilku śrubek, nie dość, że naprawie łóżko, to jeszcze nieźle je z tuninguje!




Życzcie mi powodzenia ;)

PS. Brak wpisu w dniu wczorajszym na pewno nadrobię...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz